Pamięć to tożsamość
Ta strona dopiero powstaje. Dla moich uczniów, którzy II wojnę światową traktują mniej więcej tak, jak historię ze "Starej baśni" Kraszewskiego. Dla mnie samej, bo byłam w Harmężach, w galerii Mariana Kołodzieja, prowadzonej przez ojców franciszkanów, i chcę to pamiętać. Wrażenia stamtąd nie da się opisać inaczej, jak w kategoriach głębokiego wstrząsu. A przecież ja o obozach koncentracyjnych sama się uczyłam, dużo czytałam i wiem, byłam z wycieczką w Majdanku, i uczę moich uczniów, i wciąż o tych obozach coś powtarzam...
Harmęże, to znaczy galeria tam istniejąca, to był głęboki wstrząs: morze czaszek spłynęło na mnie ze ścian tej podziemnej galerii o niskich salach, zawisło nade mną i krzyczało niemo tymi pustymi oczodołami...Płynęły potem te czaszki w moich snach, stosy trupów, stosy bezgłośnych, drgających ciał, niemy film o zabijaniu.
Autorem prac w galerii jest Marian Kołodziej: więzień obozów w Auschwitz, Groß-Rosen, Buchenwaldzie, Sachsenhausen i Mauthausen-Gusen. Przez 50 lat nie mówił o swoich obozowych przeżyciach, dopóki ciężka choroba nie spotkała go znów oko w oko ze śmiercią. Wtedy, w ramach terapii, wziął do ręki ołówek. I zaczął wreszcie "opowiadać" . Marian Kołodziej był (nie żyje od 2009 roku) polskim artystą plastykiem i scenografem teatralnym, więc opowiadać zaczął po swojemu, w języku obrazów.
Więzień obozu. Żywy trup. Człowiek upodobniony do własnej śmierci, spotkany z rozpadem swojego ciała. Człowiek zeszczątkowany, pokawałkowany, zreifikowany, odsakralizowany...Człowiek, a właściwie zewłok ludzki, próbujący w ogniu kreamtoryjnego pieca ocalić własne człowieczeństwo.
Rysunki Mariana Kołodzieja mogę zestawić tylko z poruszającymi wierszami Tadeusza Różewicza, tymi z lat 40., 50., 60., kiedy poeta dźwigał się nadludzkim wysiłkiem z powojennego rozpadu. Różewicz nie był w obozach, ale przeżył lata partyzantki wojennej "w lesie" , przeżył dramat wojennej utraty bliskich i przyjaciół. Ta sama trauma. Mam wrażenie, że w obliczu wierszy tego poety - każde słowo naszego komentarza jest zbędne. Kiedy prowadzę lekcje, interpretując poezję, czuję, jakbym naruszała potrzebną w tej chwili ciszę.
|
Tadeusz Różewicz |
Marian Kołodziej Klisze pamięci |
|
Krzyczałem w nocy |
![]() |
| Drewno Drewniany Chrystus z średniowiecznego misterium idzie na czworakach cały w czerwonych drzazgach w cierniowej obroży z opuszczoną głową zbitego psa jak to drewno łaknie |
![]() |
|
Hiob 1957 |
![]() |
Jesteśmy tym, co pamiętamy. Ale to nie tak, że jak zapomnimy bolesne rzeczy, to będziemy bogaci, zdrowi i szczęśliwi. Przeszłość żyje w nas i wokół nas, wpływa na teraźniejszość. Przeszłość decyduje o tym, kim jesteśmy.
Cała sztuka polega na tym, abyśmy z tej naszej polskiej traumatycznej pamięci zrobili nasz oręż i tarczę. Pamięć niech da nam tożsamość i wiarę w przyszłość. Bo wiarę w człowieka - tworzymy sami.


